Zwykliśmy patrzeć na relacje rodzic-dziecko z perspektywy mamy i taty – dawcy miłości, osoby nadzorującej, strażnika, który ma za zadanie stymulować, opiekować się, służyć pomocą i radą, bez uwzględnienia oczywistego oddziaływania przebiegającego w drugim kierunku – od dziecka do rodzica.

rodzina1

W takim ujęciu, ignorującym wpływ córki czy syna na rozwój mamy i taty, rodzic staje ponad dzieckiem, jest od niego w naturalny sposób mądrzejszy. Rozumienie takie ma jednak zasadniczą wadę – nie uwzględnia tego, jak dzieci zmieniają nas – rodziców. A robią to w zasadniczy sposób.

Dziecko ubogaca osobowość rodziców

Gdy usłyszałam pierwszy raz stwierdzenie, że kobieta dojrzewa dopiero wtedy, gdy staje się matką, byłam oburzona. Uznałam, że osoba, która to mówi, jest bardzo niesprawiedliwa. Z czasem zrozumiałam, co miała na myśli. Stało się to oczywiście wtedy, kiedy sama urodziłam dziecko.

Psychologowie nie kryją, że fakt zostania rodzicem ubogaca i pogłębia osobowość o nowe wymiary. Ułatwia przyjęcie postawy altruistycznego dawcy, uczy umiejętności nie do przecenienia – bezinteresownej miłości.

To właśnie narodziny wymagającego niemowlaka uzmysławiają nam prostą, a jednocześnie skomplikowaną prawdę, jak wiele trzeba dziecku dawać – nie tylko w sensie materialnym, ale przede wszystkim duchowym, by mogło ono się dobrze rozwijać i by wyrosło na „dobrego człowieka”. Jako mama i tata stajemy przed wyzwaniem ciągłego uzupełniania wewnętrznych zbiorników, które tylko wtedy, gdy są napełnione po brzegi, pozwalają dziecku dobrze funkcjonować. Tam, gdzie bowiem brakuje miłości, tam zawsze zaczynają się kłopoty: czasem widoczne na pierwszy rzut oka w postaci buntu i „niegrzecznego zachowania”, innym razem skierowane przeciwko sobie ujawniające się w cichym okaleczaniu ciała, nerwicach, problemach z odżywianiem.

Miłość i wsparcie łatwo dawać, gdy dziecko jest spokojne. Dużo trudniej, kiedy jest „trudne”, krnąbrne, niesłuchające, a to właśnie wtedy potrzebuje jej najbardziej. Tego dzieci uczą rodziców przez cały czas – wystawiając ich nerwy i uczucia na ciągłe próby – bezinteresownej miłości, czyli kochania za samo bycie, a nie za coś, np. odpowiednie zachowanie czy życie pod ich dyktando. Gdy rodzice wyjdą z tych ciągłych prób charakteru obronną ręką, przekazują maluchowi potencjał na całe życie – poczucie bezpieczeństwa i przekonanie o byciu osobą wartościową, która w życiu może prawie wszystko.

„Czy mamo, będziesz mnie kochać, gdy będę od rana do nocy odmawiać współpracy? Czy przytulisz mnie, gdy w nerwach krzyknę, że Cię nie kocham?”

Im dziecko będzie miało większe wątpliwości co do miłości rodziców, tym wyzwania będą trudniejsze. To naturalne…
Rodzicielstwo uczy postaw opiekuńczych, pedagogicznych, rozwija poczucie odpowiedzialności. Jest największą lekcją cierpliwości.

Daje nam nieśmiertelność

Nie wszystek umrę…

Poczucie, że kruche i ulotne życie nie skończy się razem z nami, daje wielu osobom radość i spokój, tworzy poczucie sensu – jestem tu po coś, mam misję.

Pewność, że na świecie pozostanie po nas osoba, nosząca nasze geny, ma znaczenie nie tylko z punktu biologicznego, ale również psychologicznego – chcemy po sobie coś zostawić. O ile często nie myślimy o tym, gdy mamy 20 czy 30 lat, to gdy dochodzi nam kolejne 20 czy 30 lat, fakt posiadania rodziny, ma często wielkie znaczenie – staje się powodem do dumy i spokoju, że dobrze przeżyliśmy życie. Zaczynamy doceniać rzeczy, które wcześniej zbyt często postrzegaliśmy jako problem czy ograniczenie.

Dzięki temu zauważamy pewien sens, ciągłość, mamy poczucie nieprzerywania łańcucha dziejów – zyskujemy pewność, że coś temu światu daliśmy. Posiadanie dzieci daje poczucie nieśmiertelności poprzez przekazanie swoich genów dalej, dalszym pokoleniom. W ten sposób nasze dzieci czynią nas nieśmiertelnymi.

Rodzicielstwo rozwija miłość partnerską

Dzięki dziecku miłość łącząca kobietę i mężczyznę nabiera innej wartości, staje się nieśmiertelna, pojawia się nowe spoiwo – dziecko. Wiele obserwacji naukowców pokazuje, że udane rodzicielstwo staje się bodźcem do rozkwitu miłości, źródłem jej odświeżenia. Niestety nie jest to proste, początkowo bowiem pojawia się kryzys. Jednak i on jest po coś. Gdy rodzice przechodzą go pomyślnie, ich związek wkracza w kolejne bardziej dojrzałe stadium, w którym nie są tylko dla siebie, ale żyją także dla kogoś jeszcze. Ten Ktoś jest równie ważny, jak oni sami razem i każde z nich osobno.

Rodzicielstwo zamienia partnerów w rodzinę

Bycie mamą i tatą zmienia perspektywę związku, stawia nowe wyzwania rodzicom.

W konsekwencji dwie dotychczas istniejące osoby tworzą z dzieckiem rodzinę. Od tej pory mierzą się z większym zakresem celów, zadań i pragnień. Małżonkowie zaczynają mieć dodatkowe cele związane z dzieckiem, co rodzi potrzebę zjednoczenia oraz stworzenia jednego wspólnego i zgodnego frontu. Mają więcej do stracenia, dlatego muszą działać sprawniej, doskonaląc codzienność, uwzględniając w niej potrzeby trzeciej osoby.

Rodzicielstwo zmienia nas w wychowawców

Rodzicielstwo sprawia, że nagle stajemy przed wyzwaniem wykazania się wieloma umiejętnościami pedagogicznymi, stajemy się wychowawcami, którzy poddawani się licznym trudnym próbom.

Musimy wprowadzić dziecko w świat wartości, tradycji kulturowych, obyczajów. Poza tym w każdej sekundzie jesteśmy obserwowani, a nasze gesty, słowa i postawa jest oceniana przez dzieci, które nas bezkrytycznie naśladują. To rodzi wielką odpowiedzialność i karze nam się zmieniać, pracować nad sobą każdego dnia.

Dziecko staje się źródłem poczucia satysfakcji, cieszy nas każdy kolejny etap, w który wkracza, każda umiejętność, jaką się wykazuje.

Rodzicielstwo daje nam radość przebywania ze sobą

Gdy jesteśmy rodzicami, uczymy się na nowo żyć chwilą, cieszyć się drobnymi rzeczami, doceniać gesty, uśmiech, ufność i podziw, z jakim spogląda na nas mały człowiek.

Zatapiamy się w świecie, w którym jesteśmy dla malucha najważniejsi, czujemy się dumni, gdy obserwujemy kształtującą się indywidualność, także w okresach największego buntu.

Wiele badań pokazuje, że rodziny zgrane, mające solidne fundamenty ze spokojem również przeżywają trudne okresy buntu i wychodzą z nich obronną ręką. Bycie mamą i tatą to przecież oprócz bezsennych nocy, stresu i lęku również szczęście, odczuwane każdego dnia, gdy patrzy się na uśmiechniętą twarz dziecka, to niewyczerpujące się źródło motywacji i potrzeby stawania się coraz lepszym człowiekiem.

Źródło: www.sosrodzice.pl