Kiedy:
5 Październik 2016@09:00 – 10:00
2016-10-05T09:00:00+02:00
2016-10-05T10:00:00+02:00
Gdzie:
Białostocki Teatr Lalek
Konstantego Kalinowskiego 1
Białystok
Polska

5 października (środa) na godz 9:00 Grupy Zielona i Fioletowa zostały zaproszone na spektakl w Białostockim Teatrze Lalek pt. „Misiaczek”.

„Każdy z Niedźwiedzi – fakt to nienowy,
Zapada w zimie w swój sen zimowy…”

Lecz co gdy jeden z nich nie może zasnąć? O tym właśnie wielkim problemie małych niedźwiadków opowiada „Misiaczek” – najnowsza sztuka Marty Guśniowskiej, skierowana do naj-najmłodszej widowni.

Czy Misiaczkowi uda się w końcu zasnąć? Czy cenne lekarstwo na sen przyniesie Sroka? Wiewiórka? Krówka? Czy może Zając? Dowiecie się tego wybierając się na najnowszą pluszowo-poduszkową premierę Białostockiego Teatru Lalek.

Kolejna udana produkcja Białostockiego Teatru Lalek. Przytulnej atmosferze usypiania ulegają nie tylko najmłodsi widzowie. W prostej historii w reżyserii Wiesława Czołpińskiego każdy z nas odnajdzie w sobie odrobinę dziecka.

Zamiast foteli wielkie kolorowe poduchy rozrzucone po podłodze, ciekawa scenografia utrzymana w kolorach jesieni, kojąca przyjemna muzyka, wierszowany tekst i zabawni bohaterowie – to największe atuty najnowszego spektaklu Białostockiego Teatru Lalek.

Marta Guśniowska napisała tekst o malutkim niedźwiadku, który nie może zapaść w sen zimowy. Z pomocą przychodzą inne zwierzaki, które podsuwają kolejne pomysły jak skutecznie usnąć. Mała pszczółka oferuje słodki miodek, pojawiają się także miękkie, robione na drutach baranki. To wszystko na nic, bo Misiaczek nadal nie śpi. Jest kolorowo, bajecznie i słodko, ale nie infantylnie. Bohaterowie przechadzają się wśród kilkuletniej publiczności, puchate lalki są na wyciągniecie ręki. Nie tylko maluchy ulegają uroczej atmosferze, także dorośli bez najmniejszych oporów dają się wciągnąć w zabawę i przenoszą się w świat pluszowej, miękkiej krainy.

Ogromne brawa należą się scenografce – Gintare Vaivadaite z Litwy, która, swoimi oryginalnymi, ciepłymi dekoracjami wyczarowała piękny świat, z którego po prostu nie chce się wychodzić.

Spektakl dla tak specyficznej i wbrew pozorom bardzo wymagającej publiczności jest wyzwaniem. Bo jak nie zanudzić maluchów, ale też nie dać im wejść na głowę? Doskonale wiedzą to twórcy „Misiaczka”. Aktorzy mają tu wyjątkowo trudne zadanie. Oprócz standardowej gry aktorskiej, muszą złapać kontakt z dziećmi i być przygotowanym na różne ich reakcje i emocje. Dodatkowo śpiewają, a na dzwonkach, cymbałkach grają na scenie proste melodie przypominające odgłosy natury. Sylwia Janowicz-Dobrowolska i Artur Dwulit wypadają popisowo.

Kołysankowa muzyka autorstwa Piotra Klimka świetnie komponuje się w łagodnością i barwnością tego miejsca. Reżyser Wiesław Czołpiński wykreował zaczarowany bajkowy świat, w którym Misiaczek nawet w najtrudniejszym momencie może liczyć na swoich najbliższych. I taki jest morał tej bajki, który jest czytelny dla wszystkich niezależnie od wieku widza. Nawet jeśli maluchy nie wszystko zrozumieją, z teatru wyniosą mnóstwo pozytywnych wrażeń. Dorośli bawią się nie gorzej niż maluchy obserwując reakcje podopiecznych i nierzadko ocierając łzę wzruszenia.

Anna Kopeć, „Kurier Poranny”