Wczoraj relaks i sztuka wyższa, dziś dla równowagi ciężka praca. Do zrobienia było wiele: wyrywanie chwastów, grabienie, wysiewanie nasionek, podlewane. Wszyscy ochoczo zabrali się do pracy, tylko niektórym jakoś szybciej się znudziło…

Najfajniejsze okazało się podlewanie i najważniejsze, że cel został osiągnięty, bo faktycznie nasiona wylądowały na grządce. Jeśli dobrze pójdzie jesienią sikorki będą miały dla osłody słoneczniki, a my do kanapek z pomidorkiem wonną bazylię 🙂

PS. A jak wyrośnie rzepka to też dobrze!

Posadził dziadek… – Grupa Fioletowa
Tagged on:         
Skip to content